|
|
@ koszyk
@ jabłka
Zauważ ich.. Mojsaczek Lareth Ewwa Aniołek Pod Wiatr Elemka Poznaj Ją Selma Blue Kitty Mra Rycholek Żurciu
@ ogryzki
2007 luty 2006 styczeń 2005 październik czerwiec maj kwiecień marzec luty
***** design by
szklanytygrys
***** image by thaUrban from deviantart.com
|
|
Meżczyzna przebiegły.
Zadzwonił z pracy.
Kuba: (zamszowym głosem) Co ty na to, żebym pod koniec tygodnia podrzucił malucha ciotce, żebyśmy mieli trochę czasu dla siebie?...
Ja: (z wyrzutem) Kiedy ostatnio go kąpałeś?
K: (równie zamszowo) Wczoraj wieczorem.
Ja: Kiedy ostatnio poszedłeś z nim na spacer?
K: Dzisiaj rano.
Ja: Kiedy ostatnio podrzucałeś go ciotce, żebyśmy mieli trochę czasu dla siebie?
K: (po zastanowieniu) Dwa miesiące temu?...
(chwila ciszy)
Ja: Karygodne zaniedbanie.
K: Mmmmmhmmm....
*****
Tośka, figurująca wyżej jako "ciotka", siedzi z nosem w książkach.
T: Kuuubuś, ja już nie wyrabiam, szlag jasny mnie trafia... Ile można siedzieć z nosem w książkach?
K: Tosiu, bez paniki. Na studiach medycznych nie można zrobić wszystkiego. Trzeba z czegoś zrezygnować.
T: (z ogromną nadzieją) Czyli mogę przerzucić się na Pituchową?...
K: Nieeee... Mówiąc o rezygnowaniu z czegoś miałem raczej na myśli takie rzeczy jak sen, seks, jedzenie...
Rzuciła w niego maskotką, ale zdążył się uchylić.
2007-02-13 20:51:26 skomentuj (11)
Rozmówki małżeńskie.
Jesteśmy w księgarni. Podaję Kubie książkę, którą chciałam kupić siostrze na urodziny.
Ja: Jak myślisz, będzie się jej podobało?
Przeczytał dokładnie opis na odwrocie.
K: Hmmm...
Ja: Tylko nie wiem, czy tu jest coś o miłości...
K: Napewno jest. Autor używa sformułownia "życiowe tragedie". Masz jakiś lepszy pomysł na życiową tragedię?...
Jakiś czas później Kuba pokazuje mi książkę: "Potencjał miłosny mężczyzny"
K: Fajne, nie?
Ja: Z fantastyki to przyniosłeś?...
Łypnął groźnie.
K: Oj, nie pośpisz sobie dzisiaj...
2007-02-05 12:45:56 skomentuj (4)
Najpiękniejsze wyznanie....
"Śpij. Ja go nakarmię."
Oto najpiękniejsze wyznanie miłości.
2006-01-20 22:32:52 skomentuj (16)
Niedoświadczona.
"Co też pani wygaduje! Jest to zabieg inwazyjny, w tym przypadku niezwykle ryzykowny i absolutnie niekonieczny."
Zabieg nie został wykonany. Następnego dnia umarło roczne dziecko. "Nietypowy przypadek".
Jestem młoda, niedoświadczona, nie zmęczona rutyną, mam zbyt wiele entuzjazmu i woli działania. Jestem młodym lekarzem. Sczeniarą.
Opowiedziałam wszysko mężowi. Zareagował: "You must be shittin' me". Nie uwierzył, że mnie nie posłuchali.
Kuba już zdobył uznanie wśród kolegów. Jest autorem wystarczającej ilości publikacji. Wystał swoje godziny nad stołem operacyjnym. Jego by posłuchali.
Co miałam zrobić? Prosić go o pomoc? Wolne żarty. Jakby to wyglądało? Chirurg wspiera stanowisko żony, żeby pomóc jej w karierze - to jeszcze bardziej zaszkodziłoby całej sprawie.
Ale ten mały nie żyje. Mogło się skończyć gorzej?
2005-10-12 15:44:08 skomentuj (12)
Nigdy nie sądziłam, że to powiem...
...ale dzięki Bogu, że są mężczyźni. Zdziwieni? Już wyjaśniam:)
Starałam się jakoś dotrzeć do Tosi, niestety, z miernymi skutkami. Dowiedziałam się, dlaczego tak się zachowywała. Rozmawiałam z nią często, szczerze, długo, nie zmuszając jej do niczego.
Ale co z tego? Jej zachowanie nie poprawiało się. Nie radziłam sobie, a Kuba... cóż, oglądał wszystko z boku. Sądziłam, iż uznał, że kłopoty z Tosią to moja sprawa i wolał się nie wtrącać. A ja potrzebowałam jego pomocy. Czułam się bezsilna zawiedziona. W takim nastroju wyszłam po zakupy, zostawiając męża i Tosię samych w domu.
Kiedy wróciłam, Tosia była zalana łzami. Szlochała tak ciężko, że ledwo była w stanie mówić.
"Puella, przepraszam... Ja byłam głupia, ja... Ja nie wiem co ja robiłam... Ja po prostu... Ja nie powinnam, ja przepraszam, ja nie będę..."
Jakub, coś ty jej zrobił?
Jak się później okazało, zupełnie nic. Nawet na nią nie nakrzyczał. Jest jak dawniej...
Potem usłyszałam od Tosi: "Kuba będzie świetnym tatą. A ty masz szczęście do facetów. Znajdziesz mi takiego, jak będzie trzeba?"
Dawno się tak nie śmiałam.
2005-06-04 23:39:39 skomentuj (34)
Szczęście ogłupia...
Wróciliśmy dwa dni wcześniej, niż zapowiadaliśmy. Już z daleka można było słyszeć kakofonię, jaką zwykle tworzą "imprezowicze". Drzwi nie chciały ustąpić. Opierał się o nie jakiś pijany facet, którego nigdy w życiu nie widziałam.
Zalana w trupa Tosia siedziała na łóżku, wykonując dziwne ruchy dłońmi.
To się zdarza na filmach amerykańskich - nie sądziłam, że moja mała siostrzyczka będzie w stanie urządzić taką popijawę. A jednak.
Kuba wkurzył się porządnie i wyrzucił wszystkich.
A Tośka nie dość, że była spita, to jeszcze naćpana. Doszła do siebie po 12 godzinach.
***
Ja: Pierwszy raz brałaś?
Tosia: Nie, trzeci. No co?! Nie patrz tak na mnie!! Czy musisz być tak cholernie szczęśliwa?! Wracaj do męża!!!
Na końcu języka miałam "Jak śmiesz?! W twoim wieku żarłam się z naszym ojcem o prawo opieki nad tobą!". Wiedziałam, że to nie pomoże.
***
Jestem wściekła na Tosię.
I jest mi wstyd, że nie zauważyłam... Jak bardzo można być ślepym, zajętym własnym szczęściem? Przez lata najważniejszą osobą w moim życiu. Małą siostrzyczką, którą trzeba było się opiekować. Myślałam, że teraz już poradzi sobie sama - poświęcałam jej mniej uwagi.
Pękła cienka nić porozumienia.
Nie odzywałam się długo, ale chciałam poświęcić ten czas tylko jej. Dziękuję Wam za cierpliwość.
2005-05-10 18:18:32 skomentuj (33)
Zazdrości dwie krople:)
Kuba: Jakie plany masz na dziś?
Ja: Spotykam się z Andrzejem.
Kuba: To ta twoja pierwsza miłość?
Ja: Tak.
K: Ten, z którym traciłaś dziewictwo?
Ja: Tak.
(pełna niezadowolenia mina Kubusiowa)
K: Atrakcyjny jest?
Ja: Bardzo.
K: No właśnie!!
Ja: Kubuś... On jest księdzem...
***
Idziemy ulicą, minął nas młody mężczyzna. Obejrzał się.
Kuba: Nie lubię, ja się za tobą faceci oglądają.
Ja: On się obejrzał za tobą. To był gej.
(Paru przechodniów później)
Kuba: No co?! Tamci dwaj to też geje?!
I wiecie co? Cudownie było się z nim kochać po tak długiej przerwie...
Nie wierzę, że to napisałam.
2005-04-12 18:09:24 skomentuj (32)
|
|